Menu

Zapinaj kask, nawet gdy ciasno wchodzi ;-)

Październik 10, 2017 - Refleksje o kaskach
Zapinaj kask, nawet gdy ciasno wchodzi ;-)

Gdy byłem w liceum jak wielu młodych ludzi chciałem bardzo jeździć motocyklem. Wielu kolegów remontowało WSKi, WFMki, stare Romety itp. Na moim osiedlu kolega miał na sprzedaż swoją wierną MZ TS 150. Zakupiłem ją, wydaje mi się że za 500 zł i dzielnie zacząłem poznawać uroki motocyklizmu jeżdżąc po okolicy.

Standardowo do ubioru nie przywiązywałem dużej wagi. Mama skądś wytrzasnęła mi skórzaną ramoneskę. Za buty posłużyły po prostu moje zamszowe wysokie buty, rękawice skórzane narciarskie. A kask gdzieś poniewierał się od zawsze jakiś stary czarny integralny NOLAN.

Innym moim licealnym marzeniem było mieć dredy. Ku zdziwieniu własnemu i moich znajomych zrobiłem je sobie sam (trochę jeden kolega pomógł) na lekcjach szydełkiem. Po zrobieniu dredów objętość mojej głowy wzrosła, zatem stary NOLAN siedział ciasno, a ubranie go było przygodą jak zdjęcie kozaków z nóg babci która nie mogła się schylać. Zatem pokrzepiony tym, że kask ciasno siedzi i ciężko się go wkłada to po co przecież miałbym go jeszcze zapinać. Skoro własnoręcznie ciężko go ściągnąć z mojej głowy.

Zapięcie kasku motocyklowego lazerPewnego popołudnia (chyba w sobotę) późną jesienią, bo pamiętam że na motor ubierało się już dwie pary spodni, żeby nie przewiać kolan, moja MZ zrobiła mi psikusa. Na dobrze znanym mi zakręcie (około 90 stopni), który jest tuż za moim osiedlem, który doskonale znałem i trenowałem w nim coraz wyższe prędkości wejścia w winkiel, moja zielona TSka stwierdziła że pomimo mojej wyraźnej komendy położenia się lewo ona pojedzie prosto. Mianowicie przy składaniu się w zakręt, napotkałem nieznany mi opór.

Następnie w myślach jechałem dalej (nie wiem czemu). Myślami byłe już dwa zakręty dalej gdy wtem ocknąłem się bez kasku na głowie twarzą w mięsistej przeoranej ziemi i usłyszałem ciągły sygnał klaksonu mojej MZty. Tak mnie to poirytowało, że pierwsze co to chciałem za wszelką cenę go wyłączyć. Idę do motocykla który wbił się w skarpę rowu który był przy tym zakręcie i w popłochu wyłączam zapłon, żeby klakson dał wytchnienia rozszarpanym nerwom (no bo przecież przed chwilą jechałem, a teraz stoję. I kompletnie mi wycięło co się stało.

Zaskoczony, że bez kasku na głowie (który tak ciasno wchodził), bez plecaka na plecach. Ba! Nawet rękawiczki z rąk mi pospadały i leżały 3 m dalej od motocykla. A jechałem może 80km/h. Zacząłem myśleć co tu robić, bo prawa jazdy wtedy nie miałem, więc stojąc tam z rozpieprzoną MZtą o skarpę przy dosyć często ujeżdżanej drodze to trochę przypał.

Drżącymi rękami oddarłem tablicę rejestracyjną, pozbierałem wszystkie rozrzucone przez uderzenie akcesoria motocyklowe z roli i zaniosłem je za jakiś przydrożny krzak. Zdjąłem ujebaną w błocie kurtkę, wierzchnie spodnie i poszedłem poboczem do domu. Bo na dziś już miałem dosyć jazdy, a nawet żeby nie to MZta miała dość na najbliższych parę tygodni, póki brat z kolega jej nie wyremontowali w garażu.

To co najważniejsze, to chciałem napisać, że warto zapinać kask. Zawsze! Mi się wtedy akurat nic poważnego nie stało. Bo wylądowałem na mięciutkiej świeżo zaoranej ziemi. Jednak gdyby co innego postanowiło być moim lądowiskiem: samochód, asfalt, ściana to mógłbym nie mieć już sposobności albo umiejętności umysłowych by napisać tą wspomnienie.

Aaa… no i najciekawsze. Dlaczego MZta pojechała prosto?
Ona robiła mi różne psikusy. Pewnego razu nawet na ruchliwym skrzyżowaniu gdy po dwóch minutach wpatrywania się w lewo w prawo ruszyłem z impetem, a zdziwienie moje szybko przerodziło się w panikę bo MZta po puszczeniu sprzęgła i dodaniu gazu ruszyła… Do tyłu … 😀

Dostała jakiś lewych obrotów czy coś. A tej sytuacji winowajcą za brak możliwość wejścia w zakręt była stopka boczna. Albo jej nie złożyłem, albo się rozłożyła. Tego nie wiem. Ale doceniam teraz moim bardziej już współczesnym motocyklu (Honda Africa Twin) gdy ruszam, a stopka jest rozłożona to inteligentna Honda odcina zapłon i każe stać i czeka na złożenie stopki. A każda tego typu sytuacja powoduje uśmiech na mojej twarzy a na czole wspomnienie z tamtej krótkiej ale intensywnej przejażdżki bez zapiętego kasku.

Daruje sobie motocyklowe umoralniające podsumowania. Każdy wie o co chodzi. Twoje życie, twoje decyzje…

Dodaj komentarz